Budnik.pl
Budnik.pl › Felietony

Felietony


Do 23.11.2005 roku poseł publikował swoje felietony w "Kurierze Wejherowskim", od 10.04.2007 roku w "Expressie Powiatu Wejherowskiego".


2010-07-30
Koniec sporu o krzyż

  Chodzi rzecz jasna o drewniany krzyż, postawiony spontanicznie przez harcerzy przed Pałacem Prezydenckim tuż po katastrofie pod Smoleńskiem. Pod ten krzyż, w pierwszych dniach narodowej żałoby, przychodziły tysiące naszych rodaków, by oddać hołd parze prezydenckiej  i pozostałym ofiarom smoleńskiej katastrofy. Niestety z czasem, stał się on przedmiotem politycznych rozgrywek, co stało się problemem także dla Kościoła, który dba o to, by żadne symbole religijne nie były wykorzystywane do takich celów.

***

Wynikiem kompromisu wypracowanego przez Kurię Metropolitarną Warszawską, Kancelarię Prezydenta i harcerzy jest mądra decyzja o przeniesieniu krzyża  do pobliskiego kościoła akademickiego św. Anny. Zostanie on umieszczony w kaplicy loretańskiej, pełnej symboli patriotycznych, a więc w bardzo godnym i dostojnym miejscu. Nikomu nie wolno podważać czystych i szlachetnych intencji harcerzy. Jestem głęboko przekonany, że postawienie przez nich  krzyża przed Pałacem Prezydenckim nie było wynikiem żadnej chłodnej kalkulacji politycznej, raczej porywem serca. Wybrano miejsce najbardziej kojarzone z osobą zmarłego prezydenta i centralnie położone. Jakoś szybko zapomniano, że harcerze nie stawiali tego krzyża z tą  myślą, że zostanie on tam na zawsze. Tu nie chodzi nawet o to, że zdania na ten temat jego lokalizacji od samego początku były  podzielone, bo w tamtym czasie to naprawdę była sprawa drugorzędna. Ważniejsze było wyjście na przeciw zapotrzebowaniu na wspólnotowe  przeżywanie smoleńskiej tragedii. Dopiero z czasem okazało się, że ta lokalizacja jest niefortunna  z co najmniej dwóch ważnych  względów. Po pierwsze, służby odpowiedzialne za ochronę głowy państwa zwróciły uwagę, że krzyż znajduje się w tzw. strefie zero, czyli na terenie, na którym nie powinny odbywać się żadne niekontrolowane zgromadzenia. Dopóki do Pałacu nie wprowadził się  nowy prezydent można było na to patrzeć przez palce, ale z chwilą rozpoczęcia przez niego urzędowania żadnych odstępstw od rygorystycznych reguł bezpieczeństwa być nie może. Po drugie, ta lokalizacja zaczęła wywoływać coraz silniejsze emocje wśród jej zwolenników i przeciwników. Pod krzyż przychodzili ludzie  nie tylko, by się modlić i wspominać ofiary katastrofy. Niektórzy głównie po to,  by manifestować swoje radykalne poglądy polityczne. Atmosfera robiła się coraz bardziej napięta i coraz częściej  dochodziło do gorszących kłótni i wzajemnych oskarżeń, nie licujących z powagą tego miejsca. Ten krzyż zamiast łączyć, zaczął coraz mocniej dzielić. Gdy prezydent-elekt Bronisław Komorowski zaproponował przeniesienie go w inne,  bardziej odpowiednie miejsce, spotkał się  ze strony jego zagorzałych obrońców z wyjątkowo agresywnymi atakami. Zarzucono mu walkę z Kościołem, z krzyżem i zamach na legendę nieżyjącego prezydenta.  Niestety oliwy do ognia znowu dolał Jarosław Kaczyński, mówiąc na jednej z konferencji prasowych, że jeżeli Komorowski usunie krzyż z tego miejsca „to będzie wiadomo kim jest", w domyśle, że nie jest katolikiem. Odpowiedział mu natychmiast były rektor KUL ks. prof. Andrzej Szostek - „Wypowiedzi niektórych prominentnych  polityków sugerujących jakoby stanowisko w sprawie pozostawienia lub przeniesienia tego krzyża miało świadczyć o tym, czy ktoś jest prawdziwym katolikiem, świadczy o tym, do jakiej głupoty i arogancji upolitycznienie tej sprawy doprowadziło". Osiągnięte porozumienie kończy spór o krzyż w tym miejscu. Przyszło w sama porę i oby przez wszystkie podpisujące się pod nim strony zostało dotrzymane, a przez tych, którzy pod krzyż przychodzą uszanowane.

Jerzy Budnik
Poseł na Sejm RP